TWARDA GÓRA - OPALENIE - KWIDZYN - RYJEWO - SZTUM     4-6 października 2013                         

**ostatnia aktualizacja 20.11.2013**

DALEJ: POWTÓRKA NA ROWERZE    16-17 kwietnia 2011

(nieco niżej): WZDŁUŻ WISŁY OD TCZEWA DO OPALENIA     3 kwietnia 2011 

 

 

 

Jesień tradycyjnie przyciąga krajobrazami kolorowych zarośli na Powiślu. Pociągiem do Twardej Góry, gruntowymi drogami w stronę Wisły. Dolnym tarasem od strony Nowego na N nie warto jechać, bo teren jest mocno nieprzyjazny, więc ruszam górnym szlakiem na Kozielec. Jest ostre słońce, ale wieje przenikliwy zimny wiatr. Za Kozielcem lokuję się w zacisznej ambonie i opalam przez półtorej godziny w słońcu na skraju polany.

Opis wycieczki podobnymi trasami:

http://www.zulawy.info/wedrowka_07.htm

http://www.zulawy.info/wedrowka_33.htm   (Paweł Buczkowski)

http://rower.bydgoszcz.eu/Po_Dolinie_Wisly.html (ks. G. Kortas)

 

 

 

 

 

 

 

Gdy słońce się już mocno zniża, jadę na N w stronę upatrzonej wiaty na szczycie garbu i skraju skarpy wiślanej. Jest ona pomiędzy Wiosłem Wlk. a  Wiosłem Mł., ale od obu miejscowości prowadzi tak strome podejście, że nie usiłuję go pokonać. Trzeba cofnąć się dość głęboko na W i poprowadzić rower nieco dłuższą ale nie tak stromą drogą. Wiata jest pusta, wieje zimny wiatr, rozpalam mini-ogienek na kiełbaskę i rozstawiam spanie na pięterku. Ale już po ciemku zbliżają się dwie latarki. Na szczęście to tylko dwaj sympatyczni rowerzyści z Kwidzyna którzy spieszą się do domu. Grzałka benzynowa, w miarę spokojna ale zimna długa noc.

Rano stromo sprowadzam rower do Wiosła Mł. Głęboko wcięta „wisząca” dolinka zupełnie odcięta od świata, cztery gospodarstwa. Przestrzegam przed próbą przebicia się dolnym tarasem do Opalenia: gąszcz jest tak splątany, że nawet piesze przejście stanowi problem. Cofam się kilkaset metrów na W i najpierw asfaltem, a potem drogą gruntową szlakiem podjeżdżam do pomnika Gottlieba (Bogumiła?) Schmida.

 

 

Niefrasobliwie aktualne polskie tablice informacyjne podają dane z dwoma błędami ortograficznymi; Gotlieb Schmidt. Sprowadzam rower stromym żlebem pomiędzy zagrodami wśród sadów w dół do Wisły. Malownicze kolorowe chaszcze i resztki poniemieckich sadów z odmianami jabłek, których już od dawna nie widuje się na rynku. Jesień w pełnej krasie, ale teren jest bardzo splątany. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej podobnych kolorowych jesiennych impresji z Powiśla:

http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/kiezmark

http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/wegryjesien

 

Przez Widlice Dolne i Opalenie na N. Wreszcie zjazd na długi most którego budowa ślimaczyła się tak niewiarygodnie długo.  Stary niemiecki diagram tego fragmentu doliny Wisły.

 

Historyczne zdjęcie starego promu

 

 

 

Dziwacznie poprowadzona jest dalsza droga: jeśli na końcu zjazdu z mostu nie opuścicie drogi, to nie będziecie mieli możności jej opuszczenia aż bodaj do Kwidzyna. Ja jadę prosto, i chcąc dołączyć do asfaltu w stronę Janowa muszę rower targać po nasypach przez rowy. Ależ bezmyślność projektantów! Jadę najpierw na N do miejsca przecięcia drogi z Liwą (Stary Nogat). Tu stoją ogrodzone dwie odnowione piękne rokokowe stele mennonickie.

 

 

W Kwidzynie wchodzę do Katedry, akurat natykam się na przewodnika oprowadzającego dwójkę turystów. To bardzo charakterystyczna postać prawdziwego entuzjasty którego możecie prawie zawsze spotkać w Katedrze, oferującego oprowadzenie po wnętrzu. A Katedra jest niezmiernie interesująca. Malowidła które budziły zawsze moje mieszane wrażenia, są jednak unikatowym zabytkiem XIV-wiecznym; obrazkowa Biblia dla ówczesnych maluczkich. Odsłonięte w XIX w., ich niewielki fragment nieudolnie odnowiony w latach 30tych. Jest tu obrazkowa przypowieść o Pannach Mądrych i Pannach Głupich. Jest oryginalny wizerunek Świętej Willefortis (Frasobliwej): brodatej kobiety na krzyżu, z niezwykłą legendą.

 

 

 

 

 

Prawdziwym unikatem są dwa konfesjonały (w ewangelickim kościele!). I cela w której zamurowana została Święta Dorota z Mątew Wlk. Miejsce pochówku Wielkich Mistrzów krzyżackich „na wygnaniu”. Unikatowa średniowieczna mozaika na zewnątrz. Umawiam się z sympatycznym przewodnikiem na przyjazd tu wiosną, z dyktafonem - i dokładniejszy opis zabytku.

Wyjazd z Kwidzyna drogą wzdłuż W brzegu Liwy, ładny most kolejowy nad Liwą.

 

 

Tędy jeździliśmy z koszar kwidzyńskich wraz z działkiem bezodrzutowym na poligonik Płaska (letni obóz studium wojskowego WSP 1964). Chcę zwiedzić okolice jez. Orkusz, po drodze spotkanie z sympatycznym rowerzystą który namawia mnie na Harpagona za tydzień. No, to ostatnia impreza na którą dam się naciągnąć; czysty sport; a kysz! Jezioro umiarkowanie interesujące, domki bazy harcerskiej; robi się pochmurno. Tyle, że kiedy potem skręcam na N, mam wiatr w plecy; rzadkość. Umiarkowanie interesującym terenem do Ryjewa i jeszcze nieco na N. Tu zjazd na łąkę i dużą wiatę na wysepce niedaleko drogi i toru kolejowego.

Ponieważ pogoda jest podła, więc tu zamieszczam zdjęcie sprzed paru miesięcy. Startowałem wtedy ze Sztumu.

 

 

I dalej w stronę Postolina. Niedaleko Igieł-Tropów intrygowały mnie od lat resztki kaplicy położonej wśród pól, niedaleko toru zlikwidowanej linii kolejowej Małdyty - Malbork. To kaplica-mauzoleum miejscowych ziemian, którzy chcieli być pochowani wśród swoich kwitnących pól...  

 

Więcej:  http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=12&highlight=kaplica+tropy

 

Z pobliskiego lasku ściągam sporo chrustu, robię kolację na ogniu. Noc ciepła i spokojna. Rano silne zachmurzenie i mżawka, do Ryjewa mam niedaleko, ale do pociągu jest sporo czasu, więc ryzykuję jazdę do Szumu. Cały czas lekko mży; w Szumskiej Wsi kamień i tablica pamiątkowa rozejmu ze Szwedami, z 1635.

 

 

Polecam lekturę barwnego opisu Karola Ogiera, sekretarza posła francuskiego który był mediatorem rokowań. W Sztumie mam trochę czasu ale mżawka nie ustaje. Arrivą do Malborka; podobno linię przejmują Regionalne, nie będzie się płacić za drogie dwa odcinki różnym spółkom.

 

 

 

 

 

POWTÓRKA NA ROWERZE    16-17 kwietnia 2011

 

 

Piekielnie dłużyła się przeklęta zima. Jeden wyjazd z Michałem na zamarznięte jeziorka w rejonie Bieszkowic. Jedna przymiarka przedwiosenna. Rower załadowałem do miejskiego autobusu do Jankowa (gdański ZTM wozi za darmo jeden rower; można tak dojechać wygodnie np. aż do Żukowa lub Mikoszewa! Cześć i chwała ZTM. SKM zrezygnował nawet z opłaty 1 zł - i też wozimy rower koleją podmiejską za darmo; Arriva nareszcie honoruje od roku bilety rowerowe PR. Tylko pospieszne bezlitośnie drą rowerowy haracz), stamtąd wzdłuż jez. Goszyńskiego do Lublewa - z objawami skrajnej słabowitości. Dowlokłem się jakoś po błocie do Otomina odwiedzając dawne kopalnie bursztynu w Bąkowie. I ledwo dojechałem do domu. No, jak tak dalej będzie, to dołączę do grona moich zdziadziałych gnuśnych przyjaciół.

Wycieczka jest kontynuacją większego planu opisu trasy wzdłuż dolnej Wisły. Bardzo interesujący krajoznawczo teren!

W sobotę Krzysztof namawia na włóczenie się wzdłuż kanałów na Gdańskich Żuławach. A w niedzielę nareszcie wiosenne słońce i temperatura; w 5 osób samochodem na S od Tczewa wzdłuż Wisły. Zbierałem się co prawda na rower, ale propozycja jest towarzysko kusząca, bo kontakty od kilku miesięcy mocno się rozluźniły (?). Pierwszy postój w Gorzędzieju. Bardzo stara osada, maleńki kościółek odwiedzaliśmy F kiedyś w grudniu; tu zostaliśmy wspaniale podjęci przez księdza z miejscowego Domu Rekolekcyjnego. Tym razem jednak ze mną jadą same niedowiarki… Daleki widok na most Knibawski    http://www.berlinka.pcp.pl/berlinka.html    http://www.fortyfikacje.eksploracja.pl/fr_knybawa.htm  , kościół w F  Mątowach  i rozlewiska w dole.

W Rybakach zjazd na Śluzę Międzyłęską. To jeden z elementów systemu odwadniania Niziny Walichnowskiej. Od dawna teren czeka na moją eksplorację. Od W okala go łuk starorzecza nazywanego jeziorem Pelplińskim. Tu mamy dawną śluzę i tuż obok jeszcze jeden jaz oraz unikatowe zespoły pomp.

Na terenie Niziny działała oryginalna wspólnota wodna, warto sięgnąć do licznych opisów:   

http://informator.pelplin.pl/?id=418 historia Związku Wałowego Niz. Walichnowskiej, kolei cukrowni pelplińskiej i pomnika
http://www.spmalewal.pl/pl/index.php?tab=tresc&id=10
http://gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/1000796,nizina-walichnowska-slady-swietnosci-dirksenow,id,t.html
http://holland.org.pl/art.php?kat=art&dzial=kwi&id=2
bip.gniew.pl/upload/1383/Nizina_Walichnowska-ulotka_promocyjna.pdf
http://wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=122
http://zdjecia.pomorze.pl/Gniew%20i%20okolice/slides/Nizina%20Walichnowska.html zdjęcia
http://rowery.trojmiasto.pl/Szlak-Dolnej-Wisly-Tczew-Nowe-n28098.html przewodnik rowerowy

Okolica bardzo malownicza. Cofam się do Rybaków, gdzie błyszczy odnowiony pałacyk. Restaurowała go sopocianka z Brodwina, i teraz jest to zaskakujący malowniczością zakątek.

Po drodze za Rybakami warto odwiedzić po lewej pruskie umocnienia artyleryjskie na krawędzi jez. Pelplińskiego. My jednak jedziemy na południe wzdłuż wału. Za Międzyłężem, na krzyżówce pomnik. Pierwotnie związany ze wspólnotą wałową Niziny Walichnowskiej, potem prześwięcony na pomnik wojenny, teraz kolejna tablica nawiązująca do tradycji wałowej.

Tyle, że chyba z błędem ortograficznym: "z Walichnów". Gdyby miejscowość nazywała się Walichny, to pewnie byłoby poprawnie. Ale jeśli Walichnowy - to chyba: z Walichnowów lub z Walichnowych?

** Otrzymałem list z informacją, że nazwa na tablicy jest lokalną wersją; dopuszczalną i skonsultowaną. Subkowy - z Subków lub Subek; Mątowy - z Mątów? Ja jednak będę konserwatywnie obstawał przy mojej wersji... **

Na krzyżówce widać resztkę szyn kolei wąskotorowej: to pozostałość dawnej sieci kolei cukrowni w Pelplinie. Zbudowana bodaj w r  1895 głównie do dowozu buraków, ale też i przewoziła pasażerów.

http://750mm.pl/index.php?topic=441.0
http://www.foonews.info/pl-misc-kolej/4973164-pyt-koleje-cukrowni-pelplin.html
http://www.ruciane-nida.org/kmk/printview.php?t=130&start=0&sid=7f374b2990d1e508ae488bd38eeec11f

Bardzo malowniczy był kręty jej bieg w rejonie Ciepłego (zasoby Messtischblattów: http://igrek.amzp.pl/mapindex.php?cat=TK25 ). Miejsce bitwy ze Szwedami  www.radoslawsikora.republika.pl/GniewVivatVasa.pdf   .

i dalej Gniewu; tam przeprawa kolei promem, do sieci Kolei Kwidzyńskiej. W Wlk. Walichnowach kościół o prostej ale pełnej uroku sylwetce. Otwarty chór oraz dostęp do dzwonów na wieży.

Tuż obok stara maleńka zabytkowa kuźnia. Po prawej za wsią cmentarzyk mennonicki. W Walichnowach polska straż graniczna w lecie 1939 miała umówioną łączność świetlną z polskimi celnikami na terenie WMG w rejonie Piekła po drugiej stronie Wisły. Sytuacja w Piekle była tak napięta (http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/pieklo  patrz: Męclewski; Celnicy Wolnego Miasta), że każdej chwili można było zarządzić ewakuację do Polski - przez Wisłę. Okolice Ciepłego warto przy okazji zwiedzić dokładniej. Gniew mijamy właściwie bez zatrzymania (następnym razem polecam ryneczek ze starą pompą, stary urokliwy kościół, oczywiście zamek jeden z okazalszych nad Wisłą oraz uroczą drogę wzdłuż Wierzycy w stronę Morzeszczyna). Za Gniewem i Wierzycą warto zjechać z ruchliwego i nieciekawego odcinka szosy bydgoskiej, w lewo. Droga wiedzie pociętym terenem z ładnymi laskami i bardzo malowniczą skarpą wiślaną przez Tymawę do Opalenia. Nie zatrzymując się jazda na Widlice Górne. Samochód zostaje na skraju rezerwatu, a my dochodzimy do polanki przy pomniku na bardzo tu wysokiej i stromej krawędzi skarpy. Wokół cokołu dawnego pomnika Gottlieba Schmida (nagminny jest błędny zapis nazwiska jako Schmidt) ławeczki i stoliki.

zdjęcie z:    http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=1282&highlight=widlice

Tak wyglądał pomnik przed wojną (teraz jest to tylko jego cokół). Tu biesiadujemy popatrując w dal wzdłuż Wisły. Idziemy skrajem do Małego Wiosła; po drodze przylaszczki i zarośnięta urwista krawędź.

Małe Wiosło to kilka starych zabudowań w dolince zbiegającej prostopadle do Wisły; jest to dolinka „wisząca” urywająca się uskokiem do tarasu rzecznego. Bodaj tylko dwa zabudowania są zamieszkałe na stałe, reszta jest zaadoptowana na dacze. Trudno o większe odcięcie od świata w tej mrocznej pustce, a zima musi tu być szczególnie ponura. My wspinamy się na S, znowu na wysokie urwisko. Tu niespodzianka w postaci punktu widokowego: zadaszonej dwupoziomowej wieży doskonale nadającej się na biwaczek, z rozległym widokiem, stolikami pod wieżą i miejscem na ogienek. Powrót dołem; trasa dla rowerzystów-masochistów. W ogóle przeprawa od Nowego u podnóża skarpy jest możliwa tylko nieco poniżej Kozielca, a dalej w rejon Wiosła Dużego, Małego i Widlic - wyjątkowo uciążliwa.

W niedługim czasie nasza dzisiejsza trasa będzie powtórzona na spokojnie, rowerem...

Opis Starogród - Świecie:  http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/chelmno
Opis Świecie - Nowe - Opalenie:    http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/wisla
Okolice Opalenia:    http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/boryzulawy
Gorzędziej - Tczew:   http://www.tomek.strony.ug.edu.pl/opisy/pelplin

 

 

POWTÓRKA. TYM RAZEM - ROWEREM    16-17 kwietnia 2011

      No, więc właśnie powtórzyłem trasę w dwa tygodnie później, skuszony entuzjastyczną prognozą pogody. Z Subkowów lub jeśli ktoś woli – z Subkowych (byle nie: z Subków!) na Mały Garc i Rybaki. Na granicy tych dwóch wsi szereg pruskich stanowisk artyleryjskich. Prześwituje Śluza Międzyłęska

 

 

 

Ale nie bardzo rozumiem co miałyby szachować – bo nie ma z nich pola ostrzału na Wisłę (oddaloną zresztą z kilometr)?

Wątek na forum http://fortyfikacje.net/forum/viewtopic.php?t=807&postdays=0&postorder=asc&start=0 niewiele wyjaśnia. Trzeba będzie zapytać Kazika jako specjalistę od fortyfikacji. W Mł. Garcu odbudowany po PGR dworek, zjazd stromym jarem do krańca jez. Pelplińskiego. Niedaleko wzmiankowana stacja pomp Zgoda. Dalej po paskudnym wale do Międzyłęża i Wlk. Walichnowów. Niewielki cmentarzyk mennonicki.

 

 

 

 

Za Walichnowami widok na śluzę w Białej Górze i cmentarzyk mennonicki.

 

 

 

Przed Ciepłem po prawej stroma krawędź skarpy w potężnymi wąwozami. I nasyp rozebranej jeszcze w latach 20tych kolejki wąskotorowej cukrowni pelplińskiej. Intrygowała mnie od dawna ta karkołomna trasa zakończona fantazyjną pętlą (na zdjęciu widać nasyp wspinający się w wąwóz). Po lewej stromy pagór dawnego grodziska. I tablica informacyjna o linii kolejowej. Długo zastanawiałem się jak zatytułować to drugie zdjęcie: polski wandalizm czy debilizm polskiej młodzieży?

 

 

 

 

Gniew (tu zdjęcia Roberta, zaprzyjaźnionego motoparalotniarza)

 

 

 

 

 

 

Przed Opaleniem roboty terenowe związane z budową mostu z Kwidzyna. Pogoda od paru godzin jest paskudna: ciemne chmury, silny wiatr; jest jednak ciepło. Dlatego rezygnuję z podjazdu do malowniczego promu przez Wisłę, oraz do resztek filarów mostu niemieckiego rozebranego w latach 20tych.

 

 

 

 

W Opaleniu zajeżdżam po wodę do okazałego dworku, gdzie mieści się ośrodek walki z uzależnieniami. I już szarym zmierzchem podchodzę do zadaszonej wieży widokowej. Jest bardzo ciepło, widok w górę Wisły; na drugim zdjęciu po prawej Nowe (przesłania skarpa), po lewej światła Grudziądza.

 

 

 

Rano jadę najpierw górą, potem dopiero schodzę na taras wiślany. Zbocza toną w łanach kwiecia, śpiew ptaków; jest bosko…

 

 

 

 

Pociąg o 10 z Twardej Góry. Po drodze wsiada (oczywiście, w Morzeszczynie..) podpitych już 7 kiboli, ze sztaplą 24 piw. Jadą do Gdyni na mecz; całą drogę kretyński ryk, walenie pięściami po ścianach i oknach, rzucanie puszkami, papierochy i picie. Konduktorka nie tylko nie reaguje, ale życzliwie ostrzega, że zbliża się kontrola renomy i sama wyrzuca za okno kompromitujące resztki. Zamiast za wszelką cenę nie dopuścić dziczy do miasta i włączenia się ich do awantur na ulicach.  Oby z jakichkolwiek powodów odwołano mecze za rok!

 

nowy adres:  tomasz.plucinski@ug.edu.pl

F strona z indeksem opisów turystycznych
F strona główna